Subiektywizm wynika z pobudek indywidualnych. Emanuje od nas samych, zależy od wrodzonych cech indywidualnych i nabytej umiejętności postrzegania rzeczywistości. Subiektywizm jest zjawiskiem globalnym, obecnym wszędzie. Jest powszechny także na piłkarskich stadionach i to nie tylko na trybunach, gdzie kibice nawzajem się przekrzykują, próbując udowodnić swoja wyższość nad fanatykami rywala. Coraz częściej jest tak, że 12-tym zawodnikiem rywala jest... sędzia. Zjawisko mniej widoczne w elitarnych ligach zagranicznych czy polskiej Ekstraklasie, ale maj ące zdecydowanie większe natężenie w ligach niższych. Czy jest jakiś sposób na sędziego, który ewidentnie chce, by wygrał jego faworyt?

Patrząc na elitę piłkarskich lig, ewidentnej stronniczości panów z gwizdkiem gołym okiem nie widać. Oczywiście incydentalnie pojawia się zjawisko dyskryminowania przez sędziego niektórych marek piłkarskich. Przykład? Niewiele osób wie, że polski sędzia, mający status arbitra międzynarodowego, Ryszard Wójcik namiętnie kibicował angielskiej drużynie piłkarskiej Manchester United. I w chwili, gdy pan Wójcik wyznaczony został do prowadzenia meczu o Superpuchar Europy w 2000 roku, gdzie Czerwone Diabły grały przeciwko rzymskiemu Lazio większość znajomych Polaka wiedziało kto ten mecz wygra. Nawet syn pana Wójcika namawiał go do stronniczego sędziowania Diabłom. Ale Wójcik – po raz kolejny potwierdził - to arbiter z powołania i w meczu tym nie było krzty stronniczości. Lazio wygrało 1:0 i sięgnęło po Superpuchar Europy. Przykład Wójcika przywołuje przypadkiem. Ale na jego wzorze stwierdzić można, że stronniczość arbitrów na (naj)wyższych szczeblach jest utrudniona, czy to przez transmisje telewizyjne, obserwatorów – ugodowych (często w polskiej lidze), bądź nie - oraz nieodpartej chęci awansu w sędziowskim fachu. Ale - przechodząc do meritum sprawy - w ligach niższych, gdzie mecze piłkarskie rządzą się swoimi prawami, gdzie sędziowie czują się całkowicie bezkarni za swoje decyzje, a obserwatorzy w ogóle nie znają się na piłce (w swojej roli stawili tylko ze względu na znajomości) stronniczość, dla innych subiektywizm jest powszechniejsza niż codzienne ciepłe bułeczki.

Mecze lig niższych sędziują arbitrzy z jednego okręgu. Mający znajomych w wielu klubach, często kontaktujący się z piłkarzami różnych drużyn piłkarskich. Nie wierzę, że jest osoba, która nie spotkała się jeszcze z perfidnym subiektywnym sędziowaniem, gdzie arbiter już rozpoczynając mecz wie, który zespół to spotkanie wygra. Stronniczość w ligach niższych jest zjawiskiem globalnym, jest zadrą na uczciwości regionalnych rozgrywek piłkarskich. A jak się gra przeciwko drużynie, której 12-tym zawodnikiem jest sędzia? Kiedy gołym okiem widać wyższość jednej ekipy nad drugą, a mimo wszystko wyższość tą niwelują decyzje sędziego, czy to przez wyimaginowane decyzje, czy też usuwanie z placu gry kolejnych zawodników? Ciężko. Można powiedzieć, że kiedy 12-tym zawodnikiem rywala jest sędzia, to mecz jest przegrany. Ale czy do końca?

Wielu teoretyków futbolu twierdzi, że jeśli sędzia wykazuje się skrajną stronniczością, drużyna przez niego dyskryminowana powinna grać zgodnie z przepisami, w ogóle się do arbitra nie odzywać, a swoją wyższość - jeśli i tak jest wyraźna - na pewno na placu gry wykaże. Ale teoria ta nie znajdzie odzwierciedlenia w rzeczywistości, bowiem natura człowieka, w tym i piłkarza jest tak skonstruowana, że kiedy się go oszukuje, broni się. Broni się poprzez głośną konwersację, poprzez zagrania niezgodne z przepisami, które wcześniej - w przypadku zagrań rywala - sędzia główny akceptował. Jeśli gra się przeciwko rywalom i sędziemu, sukces jest niemalże nieosiągalny. Kierując się do czytelników - znacie jakieś przypadki skrajnej stronniczości? Jak wg Was z nią walczyć? I który regionalny sędzia, poprzez absurdalne decyzje najbardziej utkwił Wam w pamięci?

Mateusz Paczkowski

Komentarze

Na razie nikt nie skomentował tej notki. Bądź pierwszy.